"Zurück zum Glück" - Z powrotem do szczescia - przez Ibize, Bawarie i Kolonie.
??? Campino, jak dlugo zajela Wam tym razem produkcja albumu?
Campino: Jesli wziac pod uwage pierwsze dzwieki jakimi sie zajelismy, pracujemy nad
ta plyta juz od kwietnia 2003. To jest bardzo, bardzo dlugo w porównaniu do wczesniejszych
projektów. Na ogól potrzebujemy jednego roku na stworzenie pierwszego dzwieku po ostatni.
Tym razem mielismy pare przerw i zdarzylo sie wiele róznych rzeczy. Juz wtedy kiedy
zaczynalismy bralismy pod uwage to, ze nie wszystko pójdzie jak z platka. Tak tez sie stalo.
??? Co sie wam w miedzyczasie zdarzylo?
Campino: Dla mnie, oczywiscie, byly to w marcu narodziny mojego syna. Z jednej strony
poród jest cudownym darem z drugiej jednak strony wszystko inne przestaje sie liczyc. W tym
czasie nie mialem absolutnie glowy do pisania tekstów ani wymyslania nowych utworów. Czy sie
chce czy nie, przez pierwsze trzy miesiace, glowa po prostu dziala na innych obrotach i wszystko
inne przesuwa sie na drugi plan.
??? Gdzie pracowaliscie przez te póltora roku? Zeby przygotowac ostatni album "Auswärtsspiel"
na jakis czas wyjechaliscie do Hiszpanii.
Campino: Na pierwsza sesje do nagrania demo wyjechalismy na Ibize. Tam w zimie jest troche
wolnych domów, które stoja puste poza sezonem. Panuje tam tez calkiem fajna atmosfera bo nie ma
w tym czasie prawie nikogo i mozna nawet na plazy wypic sobie w spokoju kawke. Nasz domek byl dosc
stary i troche wilgotny. Ogrzewanie bylo beznadziejne, siedzielismy prawie caly czas wokól kominka
i od rana do wieczora lazilismy w cieplych swetrach. Ale to bylo tez w jakis sposób radosne i
przypominalo troche obóz harcerski.
??? Co dzialo sie pózniej?
Campino: Po krótkiej przerwie przenieslismy sie do dawnej kliniki Juliusa Hackethala na Bawarii
i tam naprawde zdobylismy super miejscówke. Caly ten kompleks przypominal troche hotel ze "Lsnienia"
Stephena Kinga. Kazdy z nas nie tylko mial dla siebie wlasny pokój ale caly korytarz z
przyleglosciami. Musielismy zawsze przechodzic przez kuchnie, które od lat staly opuszczone.
Szesciu facetów i kucharz w tym wielkim porzuconym sanatorium - to bylo cos , prawie jak jakis
horror! Tam tworzylismy przez cztery tygodnie.
??? Czy mozna obiektywnie osadzac utwór jesli bralo sie udzial w jego tworzeniu i slyszalo sie
juz go setki razy?
Campino: Z analitycznego punktu widzenia mysle, ze móglbym to zrobic. Niestety nie moge
powiedziec czy kawalek jest dobry czy zly lub czy udalo nam sie trafic na te szczególna wibracje.
Nawet po wielu przesluchaniach nie jestem w stanie tego stwierdzic. Brakuje mi wtedy dystansu.
Jednak nawet po 300 przesluchaniach moge stwierdzic czy bas w odniesieniu do gitary brzmi glosniej
lub ciszej. Albo czy werbel powinien miec wiecej powietrza.
??? Prace nad tym albumem trwaly nieco dluzej. Czy mozesz powiedziec co jest szczególnego w tym
albumie?
Campino: Kazde nagranie plyty jest inne niz dotychczasowe. Mielismy tym razem pewna korzysc,
która paradoksalnie okazala sie tez minusem. Chodzilo o to, ze mielismy juz na poczatku wiele
utworów prawie gotowych. Na przyklad wiedzielismy calkiem wczesnie co bedzie pierwszym singlem.
Dobrym porównaniem bedzie druzyna, która w czasie meczu wygrywa w pierwszej polowie 2:0.
Wszystkim jest bardzo dobrze ale w drugiej polowie poniewaz czujemy sie zbyt pewnie -odpuszczamy.
Przez to przeciwnik atakuje zdobywajac jedna bramke a potem stwarzajac jeszcze dwa powazne
zagrozenia. Musimy wiec czekac do 90 minuty, zeby zabezpieczyc wynik.
??? Jak dlugo trwala ostatnia faza, w której wszystkie utwory zostaly ukonczone?
Campino: To co jeszcze zostalo do zrobienia po powrocie z Ibizy i Bawarii dokanczalismy w
Düsseldorfie, w naszej sali prób lub w studiu w Kolonii. Zaczelismy wgrywac pod koniec kwietnia
2004 roku. Dla mnie jest to juz mniej praca myslowa wiec dalem rade. Przez rok zbieralismy
kawalki a potem opracowalismy je w cztery, piec miesiecy. Koncówka, jak na nasze mozliwosci,
poszla nam naprawde szybko. Plyta jednak dopiero wtedy jest skonczona kiedy master jest gotowy
na wyslanie go do tloczni.
??? Jak wyglada teraz Wasza 90-ta minuta?
Campino: Teraz zalezy wszystko od tego jak to zostanie zlozone. Mozesz miec wiele dobrych
kawalków na jednej plycie ale jesli wszystkie sa wolne lub kanciaste to w jakis sposób tracisz
dynamike albumu. Mozesz tez wlozyc wiele szybkich utworów jednak jesli nie ma tam jednego
zajebistego wypierdu lub czegos naprawde podniecajacego to taka plyta moze tez wydawac sie mdla.
Chodzi o to, zeby znalezc cale spektrum w jakim porusza sie zespól, które jest róznorodne i
interesujace ale równiez pelne energii. To duza sztuka. I do ostatniego dnia w studiu naprawde
podniecajace.
??? Jakie sa ostatnie czynnosci krótko przed koncowym gwizdkiem?
Campino: Do dzisiaj jeszcze nie jestesmy pewni przy trzech, czterech utworach czy wejda na
plyte. Nagralismy ogólem ponad 20 sztuk. Jeden z kawalków nazywa sie "Die Nummer eins von Flingern"
/Numer jeden z Flingern/. Ten utwór nie wejdzie na plyte nawet jesli dla lokalnych patriotów jest
hitem calej produkcji. Moge sie z tego smiac ale innym moze nie jest wesolo. Kolejnosc utworów tez
jeszcze nie jest pewna. Caly czas bawie sie tym, ze przesluchuje dostarczane mi nagrane w róznej
kolejnosci plytki. W domu sprawdzam, które z nich sa najbardziej spójne.
??? Czy caly zespól decyduje o tym, które utwory znajda sie na plycie?
Campino: Oczywiscie, ze kazdy ma glos w tej sprawie i mozliwosc wniesienia veta. Ale wyrazamy
to tylko w powaznych kwestiach. Breiti wprowadzil to pare lat temu. Wtedy utwór naprawde jest w
dupie i nie ma mozliwosci aby znalazl sie na plycie. To boli. Na ogól kazdy robi swoja liste
Top-15 i utwór, który najczesciej jest oceniany slabo staje sie kandydatem do wyrzucenia. Utwory,
które wszyscy lubimy wyjatkowo wylawiamy tez bardzo szybko. Klócimy sie maksymalnie o jakies trzy,
cztery kawalki.
??? Niektóre z utworów wypróbowaliscie live na kilku festiwalach. Traktujecie to jak otwarta
próbe przed fanami czy spodoba im sie nowa rzecz?
Campino: Jesli kawalek ma troche bardziej skomplikowana budowe to jasne, ze nie jest totalnym
przebojem dla publicznosci, która slyszy go po raz pierwszy. Nie powinno sie robic bledu i
natychmiast go wyrzucac. Jesli jednak gramy cos co wprowadzilismy jako koncertowego pewniaka
a on wcale nie zre trzeba zastanowic sie nad zmiana. Bardzo dobre reakcje mielismy do tej pory
przede wszystkim na "Alles wird vorübergehen", który jest spokojnym kawalkiem. Teraz zastanawiamy
sie czy utrzymamy ten standard w wersji studyjnej.
??? Jaka role odgrywa Wasz dlugoletni producent Jon Caffery?
Campino: Jon ma nasze calkowite zaufanie jesli chodzi o brzmienie. Przez te wszystkie lata
bardzo sie tez rozwinal. Jego sila jest to iz wie kiedy moze wyciagnac z nas jeszcze wiecej i
kiedy jestesmy naprawde rozgrzani. Przez swój spokojny sposób bycia potrafi wyrównywac nasze
nastroje i pielegnowac atmosfere w studiu. W koncu jestesmy piecioma róznymi charakterami i kazdy
miewa problem ze swoim zle strojacym instrumentem lub zbyt cichym glosem. Genialne w Jonie jest
równiez to, ze potrafi reagowac kiedy poczujemy jakas nute niezadowolenia z któregos z kawalków.
Rozwiazuje te male emocjonalne problemy bezkonfliktowo.
??? Singiel "Friss oder stirb" pokazal mocniejsza strone, nowy utwór "Ich bin die Sehnsucht
in dir" wydaje sie spokojniejszy. Czego mozemy spodziewac sie na albumie?
Campino: Nie kierujemy sie ani naszymi wczesniejszymi dokonaniami ani niczym innym. Nowa
plyta jest dla nas czyms w rodzaju dziennika mówiacym o tym co w danym czasie przezywamy.
Chodzi tez o spektrum w jakim porusza sie kazdy z nas. "Friss oder stirb" nie byl w zalozeniu
kawalkiem, który mial pokazac, ze teraz bedzie z calej sily. "Sehnsucht" ma za to wiecej wywazenia
niz "Friss oder stirb". To nie jest kwestia glosnosci ani szybkosci. Wierze, ze bedziemy mieli na
albumie kilka wykreconych kawalków.
??? Czy mozesz podac juz jakies przyklady?
Campino: Troche dziwnym kawalkiem jest "Die Behauptung". Tak naprawde to klasyczna muzyka ale
z tak chorym tekstem, ze jest az nieprzyjemny dla uszu. Ta piosenka irytuje i przeszkadza. Kiedy
sie tego slucha mozna byc zaskoczonym i jednoczesnie zainteresowanym. Jednak po dziesieciu razach
zaczyna dzialac na nerwy. Pomimo tego jestesmy zdania, ze musi byc na plycie. Mamy tam oczywiscie
inne rzeczy równiez, które wchodza znacznie latwiej. Na szczescie pod koniec prac wpadly tam jeszcze
utwory, które maja konkretne tempo, i moim zdaniem musialy znalezc sie na naszej plycie.
??? To znaczy, ze mozemy znowu spodziewac sie mieszanki stylów muzycznych?
Campino: Nie robimy tak jak Ramones, ze wkladamy na plyte pietnascie wariacji tego samego
utworu. To sztuka sama dla siebie a my nie jestesmy w tym tak dobrzy jak Ramones, którym zawsze
sie to udawalo bo stanowili piatke naprawde wyjatkowych muzyków. Moglibysmy sie wysilac przy tym
na maksa ale my pozostaniemy Toten Hosen przy wszelkich naszych charakterystycznych cechach.
Jesli jest u nas jakakolwiek jakosc to chodzi o te, która pozwala nam robic wycieczki w róznych
kierunkach, co nie zawsze, oczywiscie, sie sprawdza ale jednak dosc czesto.
??? Kolejna róznica przy aktualnych nagraniach bylo to, ze ekipa MTV asystowala przy Was w
studiu ze wzgledu na Wasz program pt. "Friss oder stirb". Czy zmienilo to cos w Waszym zyciu?
Campino: Ekipa MTV przybyla dopiero pod koniec prac kiedy wszystkie utwory byly juz stworzone.
Poza tym szybko sie do ich obecnosci przyzwyczailismy. A poniewaz byli z nami po dwanascie godzin
dziennie maja juz sami takze jakies zdanie na temat nowych kawalków. Ludzie z ekipy sa tak blisko
nas, ze prawie stali sie juz czlonkami zespolu. Bardzo dobrze rozmawia mi sie o wielu rzeczach z
producentem programu Stefanem Kloosem bo on tez jest w tym wszystkim w srodku. To troche komiczne
zblizenie z obu stron. Ale oni naprawde nie przeszkadzaja.
??? Czy byles zadowolony z pierwszych zapowiedzi programu?
Campino: Wszedzie mówili, ze bedzie to niemieckie "The Osbournes". Gówno prawda! W naszym
przypadku nie ma to nic wspólnego z jakims homestory. To jest szansa dla fanów aby dowiedziec
sie czegos wiecej na temat zycia zespolu rockowego. Tak to powinno byc przedstawiane. Najlepiej
gdyby widzowi bylo wszystko jedno czy to jakis Marius Müller- Westernhagen gada ze swoim
prawnikiem czy ktos z Toten Hosen. Program nie ma na celu pokazania jakimi popaprancami jestesmy.
To tylko czesc historii, ze ciagle jeszcze potrafimy razem swietnie sie bawic, grac razem w
golfa, jezdzic konno czy skakac ze spadochronem. Bylby to jednak skrzywiony obraz jesli w pamieci
widzów zostalyby tylko takie obrazki.
|