Wielki wywiad letni 2003
Campino o Bogu i świecie
??? Campino, macie za sobą dziki rok. Wydaliście dwie płyty, odbyliście długie tournee.
Co zostanie na wieczność?
Campino: 2002 to naprawdę jeden z najbardziej konkretnych lat koncertowych. Bardzo ważne jest to, że żaden z koncertów nie został odwołany. Bawiliśmy się przednio prawie każdego wieczoru, ludzie przyjmowali nas super a Vom wpasował się w zespół naprawdę na maksa. Myślę, że z pomocą Voma staliśmy się naprawdę dobrzy na scenie, jak nigdy przedtem. I wspaniałe jest również to, że po dwudziestu latach grania znowu mamy pick swoich możliwości i wracamy do domu bez znudzenia graniem tych samych hitów.
???
Jaki obraz masz przed oczami, kiedy myślisz o latach przeszłych?
Campino: Sesja zdjęciowa do "Reich & Sexy II" była naprawdę czymś. Tego łatwo nie
da się zapomnieć. I nawet jeśli naprawdę nie było tak wspaniale to i tak będziemy
wszystkim opowiadać jak bardzo było wtedy zajebiście (śmieje się). Jeszcze nigdy
nie graliśmy tak dużo w nowych landach we Wschodnich Niemczech. Wydaje mi się,
że mieliśmy wyjątkowo dobrą zabawę i super przyjęcie od ludzi. To była prawdziwa
manifestacja. Zagraliśmy np. koncert w Dreźnie, w ulewnym deszczu - to był szalony
wieczór. Niezapomniane zostaną koncerty zagranicą: przede wszystkim w Polsce
na Przystanku Woodstock i w Argentynie. Fajnie, że Schorsch Kamerun z Goldenen
Zitronen był z nami w Buenos Aires. A kto lubi jeździć do Roskilde polecam wyjątkowy
Sziget - Festival w Budapeszcie.
???
Jak się czuliście na długiej trasie "Ausswärtsspiel"?
Campino: Czuliśmy wszędzie to samo: żyjemy i życie nam się podoba. Jestem za to bardzo
wdzięczny. Pierwszy raz od lat nic nieoczekiwanego nam się nie przytrafiło jak
np. wcześniej kiedy zerwałem sobie wiązadła czy kiedy W ö lli miał wypadek samochodowy.
Wszystko szło gładko. Byłoby świetnie gdybyśmy mogli jeszcze raz lub dwa razy
przeżyć coś podobnego.
???
Jak wytrzymywałeś dotąd przerwy w koncertowaniu?
Campino: Już po ośmiu tygodniach zaczynam myśleć: mam nadzieję, że jeszcze ktoś nas zna
i pamięta, i wkrótce znowu się zacznie! Świat muzyczny kręci się tak czy inaczej
i zaczynam panikować czasami, że w tym wszystkim przegramy. Czas od ostatniego
koncertu przeleciał szybko. Byłem na urlopie w Indiach i Australii, potem byliśmy
z zespołem długo w Hiszpanii. Prawie w ogóle nie było mnie w domu. Jednocześnie
myślę często: Człowieku, jeszcze rok zanim zagrasz koncerty w Niemczech! To
naprawdę wydaje się bardzo długo ale inni mówią, że taka przerwa czasami jest
potrzebna - wierzę w to również.
"Auswärtsspiel"- Cover
???
Minęło półtora roku od wydania Ausw ä rtsspiel. Jak oceniasz z perspektywy
czasu ten album?
Campino: Po "Unsterblich" pojawiły się dyskusje pomiędzy fanami. "Ausw ä rtsspiel" nie
miało przebojowego singla w potocznym rozumieniu ale myślę udało nam się połączyć
nasz rozwój z pozostaniem dawnym Toten Hosen bez ugięcia karku. To była bezkompromisowa
płyta jak wiele innych. "Ausw ä rtsspiel" jest albumem, z którego dziś jestem
bardzo zadowolony. A nie jest tak przy każdej płycie.
???
Jak poradziłeś sobie z "potrasową" depresją po prawie rocznym byciu
na tournee?
Campino: Krótko po tym pojechałem do Indii. Indie są tak daleko, że prawie nie myśli
się o domu. Ostatni rok graliśmy naprawdę dużo i byliśmy mocno wyczerpani na
końcu. Ledwie dałem radę dociągnąć do końca. Gardło i struny głosowe miałem
silnie nadwyrężone. Potrzebowałem po prostu przerwy także dla mojego życia prywatnego
aby nie dopuścić do kryzysów, które zdarzały mi się w poprzednich latach.
???
Jaki wpływ ma przerwa w trasie na wasze życie prywatne?
Campino: Po takim roku wszyscy z nas potrzebują trochę czasu aby ponaprawiać i uporządkować
sprawy osobiste. Chodzi o to aby nadrobić zaległości, które powstają w czasie
tournee. Nasze dziewczyny i rodziny są bardzo wdzięczne kiedy wracamy i przejmujemy
na siebie niektóre obowiązki. Tournee znaczy dla naszych dziewczyn "czekać"
lub być na drugim planie. To naprawdę gówniany czas dla tych, którzy dzielą
z nami życie. Jakiś czas po trasie czuję, że znowu jestem bardziej otwarty,
potrafię lepiej słuchać. Człowiek schodzi na ziemię i jego odbiór nie jest zakłócany
na inne rzeczy.
???
Czym różni się życie na trasie od normalnego życia?
Campino: Jeśli na trasie ktoś chciałby wieść prywatne życie to byłby niezłym dupkiem.
Wydaje mi się ok., że priorytetem staje się trasa a codzienne sprawy zostają
od nas oddalone. Za rok, kiedy znów będę w domu, będę musiał znowu sam zatroszczyć
się o kapiący kran, bo inaczej byłoby to nie ok. Nie powinno się przyzwyczajać
do luksusu jaki ma się na trasie w czasie wolnego czasu bo można stracić kontakt
z rzeczywistością.
???
Słyszy się, że pracujecie nad nowym albumem i dlatego byliście w
Hiszpanii...
Campino: Tym razem naprawdę mocno się skupiliśmy i prawie cały czas poświęcaliśmy muzyce.
I pomimo tego, że był to najbardziej kołtuński czas jaki razem przeżyliśmy to
prawie w ogóle nie piliśmy i nie imprezowaliśmy. Po powrocie z Hiszpanii przez
cztery tygodnie nie napisałem ani linijki tekstu gdyż inne rzeczy okazywały
się ważniejsze. Będę jednak musiał przysiąść gdzieś gdzie nic mnie nie będzie
odciągać jak np. mecz FC K ö ln przeciw FC Liverpool czy koncert AC/DC w Columbiahalle,
co znowu zabiera dwa dni. Muszę się sam przywołać do porządku bo inaczej nic
z tego nie będzie.
???
Jak powstają Twoje teksty? Piszesz coś w drodze?
Campino: Nie jest tak, że śledzę historię świata i ciągle robię notatki. Czasem dobrze
jest nabrać dystansu i nie mieć bezustannie muzyki DTH w głowie. W Indiach udało
mi się doskonale. Po prostu nie myślałem o tym. W Hiszpanii natomiast napisałem
parę rzeczy. Kiedy jamujemy razem przychodzi to wieczorami samo z siebie. Siedzę
wtedy sam przy stole i zdania nasuwają się same. I historia rozwija się dalej.
Za każdym razem zanim zacznę pisać potrzebuję czegoś w rodzaju rozgrzewki. Zawsze
jest to jakiś zupełnie nowy start. Na początku podchodzi się do tego lekko i
prawie amatorsko. Po pewnym czasie człowiek się wciąga i idzie coraz sprawniej.
???
Teksty to Twój job?
Campino: Tak, to moja działka - potem czytam wszystkim co napisałem a oni
mówią mi czy im się podoba czy raczej jest to gówno. Jest to dla mnie jakiś
rodzaj sugestii. Zasadniczo jednak przychodzi mi łatwiej pierwszą myśl rozwinąć
samemu i doprowadzić ją do jakiejś formy wyjściowej zanim przedstawię ja
innym.
Campino: "Vom wpasował
się doskonale!"
???
W co wierzysz kiedy myślisz o nowym albumie?
Campino: Vom coraz bardziej spaja się z nami a i Kuddel jest według mnie w najwyższej
formie - kreatywny jak nigdy. Melodie wypływają z niego jedna po drugiej. Naprawdę
szybko trzeba nadganiać żeby mu dorównać. To jest teraz najpiękniejsze, że tryska
pomysłami. Nie mamy wytyczonego jakiegoś konkretnego kierunku i nie chcemy w
żaden sposób się ograniczać. Zabieramy się za wszystko co jest. A naprawdę jest
tego materiału dużo - mamy już ponad 60 pomysłów, do których tylko brakuje tekstu.
Jednak co w końcu zostanie wzięte na płytę będziemy rozstrzygać dużo później.
???
Jakie największe trudności mieliście do tej pory?
Campino: Poszukujemy przede wszystkim dwóch rzeczy: z jednej strony szukamy ekstremalnie
czegoś oryginalnego czego nikt się po nas nie spodziewa, z drugiej strony chcemy
pozostać w naszych klimatach ale żeby nie był to odgrzewany kotlet. To najtrudniejsza
rzecz. Kiedy kupujesz nowy album AC/DC w większości są tam utwory, które wydają
się ok. ale pośród nich znajdujesz coś wyjątkowego. I znalezienie tej jedynej
perły to jest to! Za każdym stworzenie takiej rzeczy jest dla nas coraz trudniejsze
ale chcemy wyznaczać sobie takie wyzwania. Byłoby dla nas największym sukcesem
stworzenie jeszcze pary takich utworów jak "W ü nsch Dir Was" albo "Ausw ä rtsspiel"
ale oczywiście, które w ogóle nie przypominałyby tych piosenek. Tworzenie to
taki proces, który w jakiś sposób połączony jest z frustracją kiedy po wszelkich
staraniach odkrywasz, że stworzyłeś kopię wcześniejszych rzeczy.
???
Która płyta roku 2003 była dla Ciebie ważna?
Campino: "St. Anger" Metalliki był dowodem na to, że nie trzeba być tak bardzo wyważonym
jeśli idzie o dobór utworów. Gdzie tu jest jakaś radiowa piosenka albo podobne
gówno? Ten album jest dowodem na podejście do sprawy: rób tak jak czujesz a
ludzie to uhonorują! A jeśli nie to wszystko jedno. Nie można poddać się kalkulacjom
kiedy tworzysz nowe utwory. W innym wypadku mogę sobie poczekać na nowy album
Social Distortion i posłucham sobie nowego The Hives.
???
Co dał Ci poza tym rok 2003?
Campino: Bawiłem się świetnie na rozgrywkach o Puchar Fanów DTH w Halberstedt.
Tam był tylko jeden wymóg ogólny - każdy może wziąć w nich udział - jak zauważyliśmy
w internecie. Pomyśleliśmy, że byłoby fajnie żebyśmy tam pojechali czego nikt
się przecież nie spodziewał. Zapisaliśmy się tam jako drużyna JKP żeby nikt
z organizatorów na to nie wpadł, że chodzi o nas. Jak powiedzieliśmy tak zrobiliśmy;
wzięliśmy ze sobą jeszcze paru współpracowników z biura i pojechaliśmy tam wzbudzając
wielkie halo. Graliśmy jak reprezentacja Niemiec pod okiem Juppa Derwalla: na
początku słabo, na końcu zwycięstwo. Gdyby nie udało mi się wtedy przedłużyć
gry o 5 minut to chyba byśmy wypadli z rozgrywki. Rozstrzygający gol na nasza
korzyść padł dwie minuty przed końcem meczu. Końcówka była regularną walką.
Przeciwnicy mieli bramkarza z ligi krajowej. Karny w moim wykonaniu się nie
udał ale Tony, nasz ochroniarz, strzelił tego rozstrzygającego.
???
Byłeś poza tym na koncercie Rolling Stones w Cirkus Krone w Monachium...
Campino: ... i publiczność była wyjątkowa. Byłem Benjaminkiem tego widowiska. Nigdy nie
pomyślałbym, że mogę jeszcze pojawić się gdzieś jako najmłodszy (śmiech). Wszyscy
mieli po 55 lat i w górę. Przed tą publicznością Stonesi nie mogli dać żadnej
plamy. Wszyscy patrzyli na scenę jakby stał tam Bóg we własnej osobie. Nawet
ci najbardziej zatwardziali krytycy z magazynu Rolling Stone stali tam jak przemienieni
w uczniaków.
???
Jak Ci się podobał koncert?
Campino: Stonesi grali przed tym domem starców i wszyscy szaleli jak tylko zdołali myśląc,
że przeżywają najbardziej dziki wieczór swojego życia. Jednak był to wspaniały
koncert, zespół był odprężony i udowodnił, że nawet w knajpie zagrałby bez problemu.
Stonesi nie potrzebują jakiejś śmiesznej oprawy. Mick Jagger jest jak nakręcony
ludzik na baterie. Może trochę za dużo jego popisów ale on po prostu musi udowadniać,
że jest najbardziej sprawny ze wszystkich.
???
Spotkałeś Micka Jaggera po koncercie?
Campino: Byłem bardzo poruszony, że po koncertach na trasie idzie jeszcze imprezować.
Był rozbawiony i zaczął jeszcze sobie tańczyć. Pomyślałem: dlaczego tak rzadko
udaje mi się po koncertach pójść jeszcze do knajpy? Mick zachowywał się zupełnie
normalnie, można było podejść do niego i z nim pogadać. Jednak po tym wszystkim
czuję się jak Iggy Pop.
???
O czym rozmawiałeś z Mickiem?
Campino: Było parę tematów... Byliśmy kiedyś supportem Stonesów. Zapytałem także o sprawę
z B ö hse Onkelz. Powiedział, że zastanawiali się czy BO mają zagrać w Hannoverze
i po zapoznaniu się z tematem postanowili, że tak.
???
Jak wyobrażasz sobie dalej Wasze relacje z B ö hse Onkelz?
Campino: Powinno się traktować BO jak każdy inny band hard - rockowy. Nie mam pojecia
co zdarzy się w Hanowerze. Jednak wydaje mi się, że czas skończyć krzyżowanie
BO za coś co działo się 20 lat temu. Jeśli kogoś zabijesz w Niemczech, dostajesz
dożywocie a po dwudziestu latach wychodzisz. BO napisali 20 lat temu teksty,
za które do dziś dzień są atakowani pomimo iż walczą dziś w dobrej sprawie.
Myślę, że nadchodzi moment kiedy trzeba to zaakceptować.
???
Jak oceniasz publiczność B ö hse Onklez?
Campino: Nie wolno mi oceniać bo nie byłem na żadnym ich koncercie. Na pewno jest tam
masa ludzi, którzy z polityką nie mają nic wspólnego albo dopiero zaczynają
być dorośli. Jak wyjaśnić im co się wtedy zdarzyło? I czy to w ogóle jest teraz
ważne? Ja w tym temacie mam raczej luz.
???
W czasie poprzedzającym tournee intensywnie ćwiczysz. Jak utrzymujesz
kondycję?
Campino: W czasie rozgrywek na Pucharze Fanów najważniejsze było, żeby zwyciężyć. Niestety
zaraz potem moje kolano, gdzie miałem naderwane wiązadło o mało nie eksplodowało.
Spuchło i lekarz wyciągnął mi z niego prawie cały kufel wody. Muszę zaakceptować,
że to mój słaby punkt, na który muszę uważać. Zawsze chętnie biegałem po lesie
ale lekarz mi zabronił. Teraz będę jeździł na rowerze. Kupię sobie rowerek domowy,
postawię w chacie, będę oglądał Tour de France i pedałował jak idiota na rowerku.
???
Co myślisz o akcji "Saufen für St. Pauli" (chlanie dla St. Pauli - akcja odbywająca
się w Hamburskich knajpach i restauracjach, gdzie restauratorzy pobierali za
każde sprzedane piwo po 50 centów więcej i przekazywali uzbierane sumy na klub
piłkarski St. Pauli, pogrążony w kłopotach finansowych) i o tym , że nieoczekiwanie
zgłosiła się do niej drużyna FC Bayern jako przeciwnik?
Campino: Do było mądre posunięcie, duży gest ze strony Bayern Munchen. Trzeba teraz im
też próbować dorównać. H ö ness pokazał, że nie jest taki głupi i we właściwym
momencie zrobił co do niego należało. Poza tym fani St Pauli są bezkonkurencyjni
jeśli chodzi o Niemcy. Oni są tymi, którzy wyznaczają poprzeczkę. Akcję "Saufen
f ü r Fortuna" także poparłbym natychmiast ale w D ü sseldorfie byłoby pewnie
tak, że knajpy oszukiwałyby na kasę. Na Reeperbahnie to kwestia honoru żeby
pieniądze zostały odprowadzone. W tym mieście po prostu mają inne podejście.
Nie widzi się fanów i klubu oddzielnie - fani są klubem a klub fanami. I tak
długo jak istnieją takie zrzeszenia jak FC St. Pauli piłkę nożną stać będzie
jeszcze na cudowne rzeczy. Nie chcę przestać wierzyć, że coś takiego jest możliwe.
???
Co myślisz o spektakularnym samobójstwie Jurgena W. Mollemanna (niemiecki polityk,
minister gospodarki 1993, znany był z kilku dziwnych afer)
Campino: To było od początku zainscenizowane ale skończyło się tak czy inaczej
tragicznie. Ja się z tym zgadzałem. Pogrzeb państwowy jednak nie znajdzie uznania
w moich oczach. Zrobił wiele dziwnych rzeczy, oszukiwał w wielkim stylu i wmanewrował
się w parę sytuacji, z których nie było wyjścia. Wydaje mi się, że to smutna
kariera. Według mnie prowadził nędzne życie. Ale to co się o nim szepcze jest
dla mnie nie do zniesienia.
???
Jak oceniasz otwartą dyskusje na temat i oburzenie moralne wokół "koksującego"
Michela Friedmanna ( zastępca przewodniczącego głównej Rady Żydów, był także
prezenterem telewizyjnym, znany z wyznawania bardzo moralnych zasad; został
przyłapany z prostytutkami na kokainowym party. Po ataku opinii publicznej wycofał
się ze wszystkich stanowisk )?
Campino: To pokazuje, że tak jak kiedyś Niemcy mają problem z ludźmi pochodzenia
żydowskiego. To u nas szczególny temat mimo, że nie ma nic wspólnego ze sprawą.
Friedmann powinien być traktowany jak każdy inny tego typu dupek. Jednak fakt,
że zasiadał w Centralnej Radzie Żydów czyni tę sprawę nadzwyczaj delikatną.
Nie myślę jednak, że kampania przeciw niemu była przesadzona. Napadano również
na Christopha Dauma czy Konstantina Weckera. Odczuwa się jednak szczególną uciechę
kiedy trafia to ludzi, którzy do tej pory grali świętych.
Myślę poza tym, że za dużo mówi się tutaj o kokainie a za mało o wymagających
odpowiedzi pytań dotyczących prostytutek. Czy rzeczywiście był zamieszany w handel
żywym towarem? Miały te dziewczyny pozwolenie na pobyt czy były przetrzymywane?
???
Hasło Agenda 20/10 (niemiecki program gospodarczy wychodzenia z kryzysu), prawie
pięć milionów bezrobotnych, Niemcy w kryzysie. Jak traktuje to Toten Hosen?
Czy to dla was również poważny temat?
Campino: Codziennie jesteśmy zasypywani kolejnymi złymi wiadomościami jakbyśmy siedzieli
w bagnie: im więcej się poruszamy tym głębiej wpadamy. Kogo mamy skreślić w
wyborach - przecież nie ma żadnej innej alternatywy. Unia biega jak stado kur
i jako przedstawicieli ma samych klaunów. Kto chce jakiegoś Merza, Kocha czy
Merkela? To wszystko jakieś gówno. Na razie to jestem od tego tak daleko , że
jest mi wszystko jedno czy jest to Unia czy SPD. To jakie są to partie nie ma
żadnego znaczenia chodzi mi raczej o osobowości jakie za tym stoją. I jeśli
w Unii zdarzy się jakiś Bringer, któremu można będzie coś odebrać to pewnie
zagłosowałbym pierwszy raz w życiu na CDU. Ale co to są za ludzie? W SPD też
nie jest lepiej ale tu czy tam biega jeszcze ktoś o kim się myśli: no, człowieku,
zrób coś. Kanclerz Schr ö der jest zawsze lepszy od jakiegoś Stoibera, Merkela
czy Kocha.
???
Przed wojną w Iraku określiliście się ostro przeciw "obydwu dyktatorom". Jakie
jest Twoje podsumowanie wojny irackiej?
Campino: Jednego prawie już nie ma, teraz musi odejść też drugi. Wszyscy widzą, że "zagrożenie
atomowe ze strony Iraku" było bzdurą. To była tylko przykrywka żeby załatwiać
swoje interesy. Irak pozostanie w statystykach kolejnym państwem, do którego
udało się wejść Ameryce i ich sprzymierzeńcom, rozpętać chaos i nie móc sobie
poradzić z tym co ma się dziać potem. Tak naprawdę Stany są największymi anarchistami
świata: wywracają coś do góry nogami nie mając bladego pojęcia co dalej z tym
począć. Psują a później zostawiają ludzi samych z tym problemem. Fajnie byłoby
jeśli w przyszłości Europa byłaby trochę silniejsza i mogła stanowić dla Stanów
jakąś przeciwwagę. Wtedy USA z tym kolesiem z przodu nie miałyby odwagi być
miarą wszystkiego na tym świecie. Jedyne na co można liczyć, to że Ameryka wybierze
teraz demokratę na prezydenta. Polityka światowa przywodzi mi na myśl spelunę,
ten sam poziom: jedyna bójka w swoim rodzaju.
???
Są ludzie, którzy z chęcią wystawili by Ciebie do wyborów lokalnych w Düsseldorfie
jako kandydata na burmistrza. Czy to nie jest nęcące?
Campino: Miałbym całymi dniami gadać z debilami? Jak sobie to wyobrażę to chyba lepiej
wpakować sobie od razu kulkę w łeb. Podobałoby mi się kandydować w celu akcji
protestacyjnej ale wtedy zaczyna się odpowiedzialność. Co się dzieje jak naprawdę
wybiera Cię parę osób? Wtedy musisz być radnym a ci w większości to też ludzie,
którzy przede wszystkim są tam dla kariery. Niefajne towarzystwo. To już lepiej
zostanę tam gdzie jestem.
???
Jak byłaby alternatywa? Napisać książkę?
Campino: Alternatywą to byłoby zostać ogrodnikiem albo leżeć na hamaczku. Pisanie książki
byłoby super ale nie wiem czy potrafię. Kiedyś spróbuję to zrobić ale nie coś
na kształt biografii Effenberga (znany piłkarz) ale zupełnie jakąś inna opowieść.
Myślę jednak, że nie jest to łatwe jak się wydaje. Kiedy jest się starszym i
nie można już ruszać się zbyt wiele to wtedy można brać się za pisanie książki.
Na razie jest tyle innych rzeczy...
??? Czy przewidujecie jakiś ścisły terminarz prac przy powstawaniu nowego albumu?
Campino: Uważam, że tworzenie planów nie jest złe tak długo jak można je zmieniać jeśli zdarzy się coś nowego. We wrześniu chcemy nagrać parę demówek. Oczywiście jeśli do sierpnia wpadnie mi coś do głowy co przełoży się też na band. Potem poćwiczymy przed koncertami w Argentynie, pojedziemy do Buenos Aires - i będzie już prawie listopad. A wtedy trzeba już myśleć o zakupach świątecznych. Tak skończy się kolejny rok. Zawsze wymyślam coś sam dla bliskich a to trwa. Nie zrobię tego w jedno popołudnie.
???
Jedyne koncerty w kraju odbędą się w Lipsku. Dlaczego tylko koncerty klubowe?
Dlaczego Conne Island?
Campino: Wiele słyszeliśmy o Connie Island i wiemy, że prowadzona jest przez super ludzi.
Nudno jest grać tylko duże miasta: Berlin, Monachium, D ü sseldorf. Tam wszyscy
już znają nasze wyskoki. Kiedy gramy w małym klubie w Lipsku to prawdziwa niespodzianka.
Dlaczego mamy dzielić się tym smakołykiem tylko z dużymi miastami?
???
Z jakimi oczekiwania lecicie tym razem do Buenos Aires?
Campino: W Buenos Aires przeżyłem tyle pięknych rzeczy, że z każdym razem
jadę tam z pewną obawa czy będzie tak samo jak sobie wyobrażam. Oczekuje tego
wyjazdu i tak jak zawsze będzie z nami lecieć wielu fanów z Niemiec. Tym razem
gramy w wielkiej hali pełnej dzikiej publiczności. W klubie tak do 3000 osób
jest jeszcze dość kameralnie ale jeśli jest to coś większego to spotyka się
tam inny przekrój ludzi. Może być bardzo ciężko. Trzeba wziąć ze sobą mocne
buty (śmiech). Myślę już wcześniej czy pokieruję dobrze koncertem ale nie tylko
dlatego skacze się ciągle na nowo na głęboką wodę - i naprawdę cieszę się już
z tego. Oczywiście podchodzę do sprawy z poważnym respektem.
???
Co chciałbyś jeszcze koniecznie załatwić w tym roku?
Campino: To zależy jak czy się uda z przygotowaniem demo na wrzesień. Jeśli będziemy
zadowoleni z tego to reszta roku będzie na luzie. Jeśli jednak dojdziemy do
wniosku, że musimy nad tym przysiąść, będziemy grali jeszcze w listopadzie i
grudniu dużo prób. To jest sprawa otwarta. W takim roku jak ten kiedy nie jedzie
się na tournee to też jest piękne, że się nie wie dokładnie co będzie dalej.
Wygląda jednak na to, że pod koniec przyszłego roku pojawimy się z nowa płytą.
Im bliżej do płyty tym trzeba się bardziej na tym koncentrować.
???
Chcesz cos jeszcze przekazać fanom?
Campino: Tęsknimy za Wami. Mamy też lekki syndrom porzucenia jak nasi hardcore'owi fani
i cieszymy się bardzo na Lipsk i Buenos Aires. Kto jedzie z nami temu mogę powiedzieć,
że nie pożałuje. Na bank! Musicie mieć na uwadze, że im dłużej nas nie ma tym
lepsza może być kolejna płyta. Dajcie nam więc trochę czasu.
|