Wszystkie te lata //
Fotoreportaż

Dziennik z podróży "4 dni- 4 kraje" (3. - 6. marca)

Dla wszystkich, którzy zostali w domu, zrobiliśmy pare zdjęć i napisaliśmy do tego dziennik z podróży.

3. Marca: Kleinweiler Hofen (D) | 4. Marca: Ischgl (A) |
5. Marca: Vals (I) | 6. Marca: Davos (CH)

Przeglądaj do początku
Przeglądaj dalej
Wróć do opisu

Dziennik z podróży, 3. marca:

Spotkanie w Monachium. W czasie gdy dwustu chętnych na nasz test wpycha się do autobusów w okolicach dworca i lotniska, Andi i ja jako pierwsza linia jedziemy do Kleinweilershofen. Przyjazd do "Sonneck", lokalnego klubu, następuje koło południa. Najpierw posprzatać knajpę i przygotować na wieczór ( wymienić żarówki, sprawdzić ilość napojów), przygotować kable, napić się kawy, zjeść ciasto, zagrać w stołowego hokeja. Jestem poruszony poziomem gry współuczestników podróży.

Po próbie przyjeżdżają kolejne autobusy. Panie i panowie z naszej firmy płytowej zasmakowali w swojej podróży służbowej chyba już w pełni. Wszyscy jednoczą się w okrzyku wojennym "Cologne, Cologne, die Scheisse vom Dom" ( Kolonia, Kolonia, gówno pod katedrą).

" blabla"

Nasza garderoba jest nad knajpą, obok mieszka jakaś rodzina z dziećmi, która ze względu na spodziewany hałas dłużej pozostaje "na mieście". Ich jadalnia zamienia się wkrótce w salonik dla wszystkich.

TV Smith, który gra przed nami na tym wyjeździe, ćwiczy tymczasem z Breitim i Kuddelem wspólny numer. Próbuję nieudolnie przypomnieć sobie parę klasyków z repertuaru naszego zespołu z lat wcześniejszych, które mamy dziś w programie po długim czasie nie grania ich. Czy jeszcze ktoś z Was potrafi przypomnieć sobie bezbłędnie "Frühstückskom", "Abitur" czy "Fernsehen"?

Występ taki jaki powinien być. Wyśmienicie, bardzo gorąco( nawet po tym jak Elmar przed występem wybił parę okien żeby była jakakolwiek cyrkulacja powietrza) i olbrzymia radość wszystkich uczestników. Kilka wyjatkowych momentów dla nas kiedy widzimy jak są przyjmowane live nowe utwory z płyty "Unsterblich". Także stare kawałki są świętowane. Tylko przy "Hahnenkampf" jakoś idzie słabo. No tak, ale od czasów ZK minęło sporo czasu.

Musiało się tak stać -
DTH live!

Jedyne co nas trapi: nasz sprzęt jest za cichy! Głupio nam. Nie pamiętam kiedy coś takiego nam się przytrafiło. Z tyłu słychać prawie jak ludzie mieszaja sobie kawę. Do jutra musimy dołożyć troche pary. Później podzwonne wieczoru zakrapiane piwkiem w klubie i w czasie jazdy do hotelu. Bez większych ekscesów, rano musimy być w formie na stoku. Szczególnie, że Uli Hiemers wydzierał się cos o jakimś deklasowaniu na nartach.

W sobotni poranek stwierdziliśmy niestety przed odjazdem na stok do Ischl, że oprócz nas wybiera się tam także jakieś 10 000 Holendrów, Belgów i uciekających przed karnawałem Niemców. Od trzech godzin stoimy w korku i nie da rady dalej...

Czytajcie jutro: czy skończy się korek? Czy Campino zdeklasuje Uli Hiemera, legendę DEG? Jak dotrze Vom na górę? Gdzie jest Wolli? I czy nagłośnienie jest wystarczająco głośne?

Przeglądaj do początku
Przeglądaj dalej
Wróć do opisu